[Piotr Stryjek] o sobie: Co ciekawe w naszej rodzinie jak do tej pory, nie było zbyt dużych tradycji motoryzacyjnych. Nikt z nas czy też naszych znajomych bliższych lub dalszych nie zajmował się samochodami w sposób zawodowy prowadząc np. warsztat. Mało tego, mieszkaliśmy w Świnoujściu, w którym rynek motoryzacyjny, nie mówiąc już o motorsporcie, był bardzo słabo rozwinięty. Podobnie jak wielu młodych chłopaków interesowałem się samochodami, oglądając je w kolorowych magazynach „prasy branżowej”. W 1995 r. jedna z gazet relacjonowała występy Krzysztofa Hołowczyca na arenie rajdów Mistrzostw Europy. Był to mój pierwszy jakikolwiek kontakt z rajdami, w których do tej pory nie bardzo wiedziałem o co chodzi. Śledząc i szukając wyników Krzyśka w prasie (tak tak, internet wtedy nie był zbyt popularny), sport ten zaczął mnie coraz bardziej pochłaniać. Prawdziwy przełom nastąpił w 1997 r. gdy po raz pierwszy miałem okazję zobaczyć Hołka „na żywo” w akcji podczas rajdu Kormorana. Startował wtedy kultową Subaru Imprezą i już po pierwszym z przejazdów w jego wykonaniu wiedziałem, co będę robił w przyszłości.

[P]iotr: Czy gra Pan w Gran Turismo lub inne gry typu sim-racing? Jeśli tak, dlaczego?
[PS]: Tym pytaniem uświadamiacie mi trochę jak jestem już stary J. Dwadzieścia lat temu obowiązkowym programem dnia były gry wyścigowe wgrywane za pomocą kasety do komputera Commodore. Potem przyszły „zaawansowane” symulatory na pierwszych „IBM-emach 286/386”. Na tych grach spędziłem wiele godzin do wczesnych godzin porannych!
Obecnie z baku czasu bardzo rzadko. Natomiast jest kilka gier kultowych w rajdach samochodowych (których niestety często kolejne wersje rozczarowywały), na których coraz rzadziej, ale jednak od czasu do czasu konfrontujemy swoje umiejętności z bratem. Stare Rally Championship czy „Colin dwójka” mają dalej miejsce na dyskach twardych naszych komputerów.
[P]: Jak wirtualny świat [Gran Turismo] jest postrzegany w świecie kierowców rajdowych?
[PS]: Wiem, że sporo zawodników gra w przeróżne tytuły, chociaż w zdecydowanej większości są to gry związane z rajdami. Za jednym naciśnięciem klawisza, przenosimy się w świat, w którym nie ma limitu rozbitych samochodów, nikt nie martwi się o budżet, sponsora czy opony – czego chcieć więcej ? J Tak na poważnie sądzę, że gry stają się coraz bardziej nowoczesne i doskonałe. Jednak dla mnie nadal najważniejszą cechą jest realistyczne odwzorowanie modelu jazdy, a rzeczą drugorzędną grafika czy zachowanie szczegółów dotyczących pit-stopu. I tutaj niestety wiele nowych gier polega na starcie.
[P]: Czy gry typu [GT] są w stanie wpłynąć na umiejętności jazdy w rzeczywistości?
[PS]: Na pewno jesteśmy w stanie wyuczyć się kilku elementarnych reakcji na zachowanie się auta – np. poślizg, czy hamowanie i to jest pozytywne. I mówię to szczerze, ma to sens. Problem w tym, aby umiejętności te przenieść do reala, potrzeba wielu godzin bezpiecznego treningu, bowiem tutaj niestety brakuje przycisku Escape. Na odcinku auto jest podbijane, szarpie nami na wszystkie strony a my musimy trafić w drogę mimo, że z zewnątrz jazda wygląda wolno. Często sami nie jesteśmy zadowolenie z naszej jazdy, ale wierzcie mi, nie jest łatwo.
Pamiętajmy także, że wiele z „tricków” robionych Porsche 911 GT2 w grze nie uda nam się wykonać Fokusem 1.4 naszych rodziców. Co najwyżej skończy się na urwanym kole na najbliższym krawężniku lub spalonym sprzęgle. Jeżeli naprawdę chcemy podnosić swoje umiejętności lub iść w stronę motorsportu, starajmy się robić wszystko jak najbardziej profesjonalnie. Zapraszam na rajdy i podpatrywanie czołówki zawodników. Gdzie hamują, jak skręcają itp. Wszyscy byliśmy kiedyś młodzi i robiliśmy głupie rzeczy. Fajnie topi się gumę przy starcie, ślizga autem i robi różne sztuczki. OK. Ale wierzcie mi, żadnemu zawodnikowi nie zaimponuje film na Youtube jak ktoś zaraz po otrzymaniu prawo jazdy jedzie „miśkiem” 200km/h po mieście. Zapraszam takich na najbliższy KJS. Chociaż jeden. Nawet na takich próbach kierowca wychuchanego EVO powinien pokonać 20 letniego malucha. A może się zdziwi?
[P]: Czy w rajdach korzysta się z symulatorów? Czy odgrywają taką rolę jak np. w F1? Czy uważa Pan, że trening w grach typu [GT] ma szansę w jakikolwiek sposób pomóc kierowcy rajdowemu?
[PS]: Rajdy samochodowe są specyficzną dyscypliną motorsportu, choćby z racji rozgrywania ich na drogach publicznych. Wiąże się to ze zmiennymi warunkami panującymi na trasie, do tego stopnia, że droga może się zmieniać niemal po przejeździe każdego z zawodników. Tylko na jednym odcinku, możemy mieć do czynienia z kilkoma rodzajami asfaltu, coraz głębszą koleiną na szutrze, co czyni ten sport bardzo wymagającym i zmusza zawodnika do improwizacji. Warunki drogowe w wyścigach są bardziej przewidywalne, a co za tym idzie łatwiej je odwzorować w wirtualnej rzeczywistości. Trening w grach to może zbyt duże słowo, ale na pewno pozwala w jakiś sposób stymulować koncentrację czy refleks, a to bardzo ważne.
Sądzę jednak, że temat symulatorów w rajdach jest aktualny. Symulatory dotyczą wielu zagadnień, łącznie z wojskowymi pojazdami KTO Rosomak, dla którego producent WZMS Siemianowice Śląskie także opracował symulator (patrz: Rosiczka KTO Rosomak). Wprawdzie z mojego doświadczenia użytkowania KTO Rosomak wynika, że nic nie zastąpi porannej przejażdżki 26 tonowym transporterem po błotnistym poligonie, ale w symulatorze można poczuć tego przedsmak.
[P]: Z jakimi codziennymi problemami zmagają się rajdowcy?
[PS]: Wieloma. Zdecydowanie najwięcej czasu i pracy wymaga pozyskanie partnerów/sponsorów, którzy pomagają tworzyć widowisko, jakim są rajdy. Kolejnym problemem są możliwości odbycia bezpiecznego treningu, odpowiednie przygotowanie auta do kolejnych zawodów, zakup części zamiennych, opon itp. Nie można też zapominać o kontakcie z kibicami oraz mediami, bo to dzięki nim i dla nich jeździmy.
Rajdy nie są „łatwym kawałkiem chleba” i w Polsce nie można mówić o „zawodzie rajdowca”. Rajdy codziennie trzeba „wciskać” pomiędzy pracę zawodową i rodzinę. Dodatkowo, w odróżnieniu od świata gier, finanse odgrywają niestety zasadniczą rolę i bez nich trudno o jakikolwiek zwycięstwa.
[P]: Co Pan radzi tym, którzy chcieliby rozpocząć karierę zawodową jako rajdowiec?
[PS]: Trzeba znaleźć w sobie dużo motywacji i samozaparcia. Rozwiązywanie problemów, stawianie czoła licznym przeciwnościom losu w motorsporcie to standard. Trening, trening i ciężka praca to jedyna droga do osiągnięcia zamierzonego celu szczególnie, jeżeli nie mamy dużego „własnego” budżetu. Jeszcze kilka lat temu powiedziałbym, że facet „gada” głupoty czytając taki tekst, ale wierzcie mi, tak jest. Pamiętajcie, że pojęcie jak talent istnieje, ale przydaje się dopiero, gdy walczymy o dziesiąte części sekundy z Loebem o tytuł Mistrza Świata.
W rzeczywistości potrzebne jest także spore doświadczenie, jak dobierać opony, ustawiać zawieszenie itp. Częściowo te informacje są podobne do tych z gier, ale niestety, spora część nie lub wymaga pewnej adaptacji (chociaż i tak mam wrażenie, że gry mają więcej realizmu niż „dziwne” filmy typu ”Szybcy i wściekli”). Natomiast w realu niewiele osób dzieli się tymi wiadomościami i zanim sami połapiemy się co i jak, czeka nas niestety kilka porażek. Tak jak i w grach. Ale to naturalny proces (z tym, że w Realu trochę droższyJ) i nie należy się tym zniechęcać.
[P]: Czy projekt GT Academy miałby szansę również działać z powodzeniem w rajdach?
[PS]: Każda forma profesjonalnego ścigania czy to w realu czy w wirtualnej rzeczywistości wspierana przez duży koncern i media daje szanse rozwoju. Promocja motorsportu/rajdów, przyciągnięcie dużych firm i kibiców na trasy odcinków specjalnych, chociażby przez taki projekt, to krok na przód.
[P]: Jak Pan widzi przyszłość sim-racing’u?
[PS]: Naturalny rozwój, bardziej realistyczne zachowanie auta, odwzorowanie coraz to większej ilości szczegółów, może nie tyle graficznych, co tych związanych z przepisami i regulaminami. Wszystko to mam nadzieję przyczyni się do propagowania i promocji czy to wyścigów czy rajdów zarówno tych wirtualnych jak i realnych.
[P]: Co Pan radzi pokoleniu [GT]?
[PS]: Dążyć do realizacji swoich marzeń. Być upartym i konsekwentnym w swoich działaniach, a wtedy sukces prędzej czy później zostanie osiągnięty.
Dla tych, którzy chcą spróbować w realu, nie bać się podpatrywać i podpytywać bardziej doświadczonych zawodników. Nikt wam nie powie jak ma ustawionego „Ohlinsa” czy dokładnie jakiego ciśnienia używa w oponach, ale na pewno podpowie co robić aby jazda rajdowa była bezpieczna i gdzie kierować pierwsze kroki.
Życzę wszystkim tych sukcesów i do spotkanie na odcinkach i torach, zarówno tych w realu jak i w grach!
[GT] – Gran Turismo, ew. inne, podobne gry

Piotr Stryjek
Urodzony 1980 rok
Pilot – Krzysztof Stryjek
Starty:
2009 Rajdowy Puchar Polski – zajęcie 2 miejsca w klasyfikacji generalnej grupy N i 2 miejsca w klasie N3 na koniec sezonu.
2010 – 2011 Starty w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski klasa N3
Sukcesy: Rajd Warszawski 2009 – 3 miejsce w grupie N
Rajd Karkonoski 2009 – 1 miejsce w grupie N
Rajd Dolnośląski 2009 – 3 miejsce w grupie N
Rajd Rzeszowski 2009,2010,2011 – 3/3/2 miejsca w grupie N/N3
Rajd Warszawski 2010 – 1 miejsce w grupie N3
Rajd Elmot 2010 – 3 miejsce w grupie N3
Praca: Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej – testowanie pojazdów wojskowych.
[P]iotr: Czy gra Pan w Gran Turismo lub inne gry typu sim-racing? Jeśli tak, dlaczego?
[PS]: Tym pytaniem uświadamiacie mi trochę jak jestem już stary J. Dwadzieścia lat temu obowiązkowym programem dnia były gry wyścigowe wgrywane za pomocą kasety do komputera Commodore. Potem przyszły „zaawansowane” symulatory na pierwszych „IBM-emach 286/386”. Na tych grach spędziłem wiele godzin do wczesnych godzin porannych!
Obecnie z baku czasu bardzo rzadko. Natomiast jest kilka gier kultowych w rajdach samochodowych (których niestety często kolejne wersje rozczarowywały), na których coraz rzadziej, ale jednak od czasu do czasu konfrontujemy swoje umiejętności z bratem. Stare Rally Championship czy „Colin dwójka” mają dalej miejsce na dyskach twardych naszych komputerów.
[P]: Jak wirtualny świat [Gran Turismo] jest postrzegany w świecie kierowców rajdowych?
[PS]: Wiem, że sporo zawodników gra w przeróżne tytuły, chociaż w zdecydowanej większości są to gry związane z rajdami. Za jednym naciśnięciem klawisza, przenosimy się w świat, w którym nie ma limitu rozbitych samochodów, nikt nie martwi się o budżet, sponsora czy opony – czego chcieć więcej ? J Tak na poważnie sądzę, że gry stają się coraz bardziej nowoczesne i doskonałe. Jednak dla mnie nadal najważniejszą cechą jest realistyczne odwzorowanie modelu jazdy, a rzeczą drugorzędną grafika czy zachowanie szczegółów dotyczących pit-stopu. I tutaj niestety wiele nowych gier polega na starcie.
[P]: Czy gry typu [GT] są w stanie wpłynąć na umiejętności jazdy w rzeczywistości?
[PS]: Na pewno jesteśmy w stanie wyuczyć się kilku elementarnych reakcji na zachowanie się auta – np. poślizg, czy hamowanie i to jest pozytywne. I mówię to szczerze, ma to sens. Problem w tym, aby umiejętności te przenieść do reala, potrzeba wielu godzin bezpiecznego treningu, bowiem tutaj niestety brakuje przycisku Escape. Na odcinku auto jest podbijane, szarpie nami na wszystkie strony a my musimy trafić w drogę mimo, że z zewnątrz jazda wygląda wolno. Często sami nie jesteśmy zadowolenie z naszej jazdy, ale wierzcie mi, nie jest łatwo.
Pamiętajmy także, że wiele z „tricków” robionych Porsche 911 GT2 w grze nie uda nam się wykonać Fokusem 1.4 naszych rodziców. Co najwyżej skończy się na urwanym kole na najbliższym krawężniku lub spalonym sprzęgle. Jeżeli naprawdę chcemy podnosić swoje umiejętności lub iść w stronę motorsportu, starajmy się robić wszystko jak najbardziej profesjonalnie. Zapraszam na rajdy i podpatrywanie czołówki zawodników. Gdzie hamują, jak skręcają itp. Wszyscy byliśmy kiedyś młodzi i robiliśmy głupie rzeczy. Fajnie topi się gumę przy starcie, ślizga autem i robi różne sztuczki. OK. Ale wierzcie mi, żadnemu zawodnikowi nie zaimponuje film na Youtube jak ktoś zaraz po otrzymaniu prawo jazdy jedzie „miśkiem” 200km/h po mieście. Zapraszam takich na najbliższy KJS. Chociaż jeden. Nawet na takich próbach kierowca wychuchanego EVO powinien pokonać 20 letniego malucha. A może się zdziwi?
[P]: Czy w rajdach korzysta się z symulatorów? Czy odgrywają taką rolę jak np. w F1? Czy uważa Pan, że trening w grach typu [GT] ma szansę w jakikolwiek sposób pomóc kierowcy rajdowemu?
[PS]: Rajdy samochodowe są specyficzną dyscypliną motorsportu, choćby z racji rozgrywania ich na drogach publicznych. Wiąże się to ze zmiennymi warunkami panującymi na trasie, do tego stopnia, że droga może się zmieniać niemal po przejeździe każdego z zawodników. Tylko na jednym odcinku, możemy mieć do czynienia z kilkoma rodzajami asfaltu, coraz głębszą koleiną na szutrze, co czyni ten sport bardzo wymagającym i zmusza zawodnika do improwizacji. Warunki drogowe w wyścigach są bardziej przewidywalne, a co za tym idzie łatwiej je odwzorować w wirtualnej rzeczywistości. Trening w grach to może zbyt duże słowo, ale na pewno pozwala w jakiś sposób stymulować koncentrację czy refleks, a to bardzo ważne.
Sądzę jednak, że temat symulatorów w rajdach jest aktualny. Symulatory dotyczą wielu zagadnień, łącznie z wojskowymi pojazdami KTO Rosomak, dla którego producent WZMS Siemianowice Śląskie także opracował symulator (patrz: Rosiczka KTO Rosomak). Wprawdzie z mojego doświadczenia użytkowania KTO Rosomak wynika, że nic nie zastąpi porannej przejażdżki 26 tonowym transporterem po błotnistym poligonie, ale w symulatorze można poczuć tego przedsmak.
[P]: Z jakimi codziennymi problemami zmagają się rajdowcy?
[PS]: Wieloma. Zdecydowanie najwięcej czasu i pracy wymaga pozyskanie partnerów/sponsorów, którzy pomagają tworzyć widowisko, jakim są rajdy. Kolejnym problemem są możliwości odbycia bezpiecznego treningu, odpowiednie przygotowanie auta do kolejnych zawodów, zakup części zamiennych, opon itp. Nie można też zapominać o kontakcie z kibicami oraz mediami, bo to dzięki nim i dla nich jeździmy.
Rajdy nie są „łatwym kawałkiem chleba” i w Polsce nie można mówić o „zawodzie rajdowca”. Rajdy codziennie trzeba „wciskać” pomiędzy pracę zawodową i rodzinę. Dodatkowo, w odróżnieniu od świata gier, finanse odgrywają niestety zasadniczą rolę i bez nich trudno o jakikolwiek zwycięstwa.
[P]: Co Pan radzi tym, którzy chcieliby rozpocząć karierę zawodową jako rajdowiec?
[PS]: Trzeba znaleźć w sobie dużo motywacji i samozaparcia. Rozwiązywanie problemów, stawianie czoła licznym przeciwnościom losu w motorsporcie to standard. Trening, trening i ciężka praca to jedyna droga do osiągnięcia zamierzonego celu szczególnie, jeżeli nie mamy dużego „własnego” budżetu. Jeszcze kilka lat temu powiedziałbym, że facet „gada” głupoty czytając taki tekst, ale wierzcie mi, tak jest. Pamiętajcie, że pojęcie jak talent istnieje, ale przydaje się dopiero, gdy walczymy o dziesiąte części sekundy z Loebem o tytuł Mistrza Świata.
W rzeczywistości potrzebne jest także spore doświadczenie, jak dobierać opony, ustawiać zawieszenie itp. Częściowo te informacje są podobne do tych z gier, ale niestety, spora część nie lub wymaga pewnej adaptacji (chociaż i tak mam wrażenie, że gry mają więcej realizmu niż „dziwne” filmy typu ”Szybcy i wściekli”). Natomiast w realu niewiele osób dzieli się tymi wiadomościami i zanim sami połapiemy się co i jak, czeka nas niestety kilka porażek. Tak jak i w grach. Ale to naturalny proces (z tym, że w Realu trochę droższyJ) i nie należy się tym zniechęcać.
[P]: Czy projekt GT Academy miałby szansę również działać z powodzeniem w rajdach?
[PS]: Każda forma profesjonalnego ścigania czy to w realu czy w wirtualnej rzeczywistości wspierana przez duży koncern i media daje szanse rozwoju. Promocja motorsportu/rajdów, przyciągnięcie dużych firm i kibiców na trasy odcinków specjalnych, chociażby przez taki projekt, to krok na przód.
[P]: Jak Pan widzi przyszłość sim-racing’u?
[PS]: Naturalny rozwój, bardziej realistyczne zachowanie auta, odwzorowanie coraz to większej ilości szczegółów, może nie tyle graficznych, co tych związanych z przepisami i regulaminami. Wszystko to mam nadzieję przyczyni się do propagowania i promocji czy to wyścigów czy rajdów zarówno tych wirtualnych jak i realnych.
[P]: Co Pan radzi pokoleniu [GT]?
[PS]: Dążyć do realizacji swoich marzeń. Być upartym i konsekwentnym w swoich działaniach, a wtedy sukces prędzej czy później zostanie osiągnięty.
Dla tych, którzy chcą spróbować w realu, nie bać się podpatrywać i podpytywać bardziej doświadczonych zawodników. Nikt wam nie powie jak ma ustawionego „Ohlinsa” czy dokładnie jakiego ciśnienia używa w oponach, ale na pewno podpowie co robić aby jazda rajdowa była bezpieczna i gdzie kierować pierwsze kroki.
Życzę wszystkim tych sukcesów i do spotkanie na odcinkach i torach, zarówno tych w realu jak i w grach!
[GT] – Gran Turismo, ew. inne, podobne gry
Piotr Stryjek
Urodzony 1980 rok
Pilot – Krzysztof Stryjek
Starty:
2009 Rajdowy Puchar Polski – zajęcie 2 miejsca w klasyfikacji generalnej grupy N i 2 miejsca w klasie N3 na koniec sezonu.
2010 – 2011 Starty w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski klasa N3
Sukcesy: Rajd Warszawski 2009 – 3 miejsce w grupie N
Rajd Karkonoski 2009 – 1 miejsce w grupie N
Rajd Dolnośląski 2009 – 3 miejsce w grupie N
Rajd Rzeszowski 2009,2010,2011 – 3/3/2 miejsca w grupie N/N3
Rajd Warszawski 2010 – 1 miejsce w grupie N3
Rajd Elmot 2010 – 3 miejsce w grupie N3
Praca: Wojskowy Instytut Techniki Pancernej i Samochodowej – testowanie pojazdów wojskowych.

